Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.

2 Kor. 5:17

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Tajemnica owocnego życia cz. 2

Jako ludzie, którzy są „koroną Bożego stworzenia” potrzebujemy być w ciągłym i bliskim kontakcie naszym Stwórcą i Ojcem, który też jest stwórcą całego świata i który jako jedyny tak dobrze go zna, rozumie i pragnie jego dobra i zbawienia. A do tego z kolei nie wystarczy porządnie żyć i nie grzeszyć. Do tego potrzeba jeszcze kilku elementów:

  1. Poznanie Słowa. Musisz nie tylko czytać Boże Słowo, nie tylko je poznawać, ale je uważnie STUDIOWAĆ. Wnikać głęboko w intencje autora, porównywać różne fragmenty, wyjaśniać pozorne sprzeczności i – ostatecznie – starać się poznać Osobę, która to wszystko mogła napisać.
  2. Modlitwa w duchu. Nie paciorek rano i wieczorem. Nie litania potrzeb i próśb. Nie pokuta i przepraszanie za grzechy. Modlitwa. Duchowy kontakt dwojga duchowych osób. Prawdziwa komunikacja. Nie rozmowa petenta z urzędnikiem. Czas spędzony wspólnie przez ojca i syna. Czasem rozmowa na konkretny temat, a czasem po prostu bycie razem, bez specjalnej agendy. Do tego potrzebujesz Ducha Świętego, potrzebujesz modlić się w językach, które nie są żadnym darem dla wybranych, ale narzędziem do skutecznej komunikacji „duch do ducha”. Narzędziem do utrzymywania swojego ducha w gotowości i wrażliwości na Boży głos.
  3. Miłość do braci oraz do świata. „Cóż wyjątkowego czynicie, jeżeli tylko swoich przyjaciół pozdrawiacie, tylko dla braci macie czas, tylko w swoim gronie lubicie przebywać. Czyż i poganie tego nie czynią?” „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że dał swojego syna, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”. Bóg umiłował świat, kiedy jeszcze ten był grzeszny i upadły i tak naprawdę nie było wiadomo, czy ktokolwiek z takiej ofiary skorzysta. Tak samo musimy postępować my, którzy jesteśmy „filią” Bożego Królestwa na ziemi.
  4. Odwaga i mądrość. Najlepiej razem, nie na przemian. Nie wolno nam pozwolić, żeby lęk nas kontrolował, ale trzeba go przełamywać tym bardziej, że – brak błędów nie oznacza jeszcze owocu.

piątek, 11 czerwca 2010

Tajemnica owocnego życia cz. 1

Każdy człowiek szuka w swoim życiu szczęścia i satysfakcji i dla większości z nas nie płynie ono z faktu posiadania tego, co było naszym marzeniem, albo tego, czego inni mogą nam pozazdrościć. Takie „szczęścia” są krótkotrwałe i – jak narkotyk – powodują szybko głód nowych osiągnięć. Tymczasem człowiek został przez Boga zaplanowany do poczucia prawdziwego spełnienia i szczęścia, a nie do nieustającego głodu i niedosytu. To właśnie miał na myśli Jezus, kiedy mówił, że jest dawcą wody, po której nie grozi nam rychłe pragnienie, ale stanie się źródłem tej wody dla innych. To oznacza, że spełnienie i szczęście nie pochodzą w naszym życiu z osiągnięć, zdobyczy ani nawet z sukcesów, ale z OWOCÓW, które wydajemy.

Skąd zatem pochodzą owoce? Czy wystarczy żyć spokojnie, „po cichu”, nikomu nie wadzić, nikogo nie krzywdzić, unikać błędów i grzechów? Wielu ludzi myśli, że tak, ale to właśnie takie myślenie pozbawia ich życie owocu, a w konsekwencji satysfakcji i szczęścia. Unikanie błędów nie wystarczy, żeby było dobrze. Nie wystarczy, żeby wywrzeć wpływ na ten świat. Nie wystarczy, żeby przynieść owoc.

sobota, 27 lutego 2010

Jak przychodzi Królestwo?

Łuk. 17:20-21

20. Zapytany zaś przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie Królestwo Boże, odpowiedział im i rzekł: Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie,

21. Ani nie będą mówić: Oto tutaj jest, albo: Tam; oto bowiem Królestwo Boże jest pośród was.

(BW)

Królestwo Boże nie jest widzialną strukturą ani geograficznym obszarem. Jest duchową rzeczywistością, która manifestuje się w relacjach między Bogiem a Jego ludem oraz między Jego dziećmi nawzajem. Materią zaś tych relacji jest miłość.

Łuk. 10:25-37

25. A oto pewien uczony w zakonie wystąpił i wystawiając go na próbę, rzekł: Nauczycielu, co mam czynić, aby dostąpić żywota wiecznego?

26. On zaś rzekł do niego: Co napisano w zakonie? Jak czytasz?

27. A ten, odpowiadając, rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej, i z całej siły swojej, a bliźniego swego, jak siebie samego.

28. Rzekł mu więc: Dobrze odpowiedziałeś, czyń to, a będziesz żył.

29. On zaś, chcąc się usprawiedliwić, rzekł do Jezusa: A kto jest bliźnim moim?

30. A Jezus, nawiązując do tego, rzekł: Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców, którzy go obrabowali, poranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego.

31. Przypadkiem szedł tą drogą jakiś kapłan i zobaczywszy go, przeszedł mimo.

32. Podobnie i Lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, przeszedł mimo.

33. Pewien Samarytanin zaś, podróżując tędy, podjechał do niego i ujrzawszy, ulitował się nad nim.

34. I podszedłszy opatrzył rany jego, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i opiekował się nim.

35. A nazajutrz dobył dwa denary, dał je gospodarzowi i rzekł: Opiekuj się nim, a co wydasz ponad to, ja w drodze powrotnej oddam ci.

36. Który z tych trzech, zdaniem twoim, był bliźnim temu, który wpadł w ręce zbójców?

37. A on rzekł: Ten, który się ulitował nad nim. Rzekł mu Jezus: Idź, i ty czyń podobnie.

(BW)

Czytając ten tekst nie tylko zyskujemy nową perspektywę na to, czym jest praktyczne czynienie miłości, ale również odbieramy lekcję, jak powinniśmy się zachowywać każdego dnia w codziennych sytuacjach. Brak czasu, pośpiech, zajmowanie się Bardzo Ważnymi Sprawami – nie mogą być już wymówką dla obojętności i oglądania się na innych.

Jezus powiedział:

Jan. 15:12-13

12. Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.

13. Większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich.

(BW)

Oddawanie życia za innych niekoniecznie musi od razu oznaczać śmierć poniesioną po to, żeby ktoś inny mógł przeżyć. To najczęściej oznacza właśnie czas - kiedy go pozornie nie mamy, uwagę – kiedy zajmuje nas coś innego, dach nad głową, albo coś do jedzenia – kiedy sami mamy mało.

Czyniąc te rzeczy będziemy praktycznie rozszerzać zasięg Królestwa eliminując ból i cierpienie, ubóstwo i nędzę, samotność i odrzucenie, a zastępując je obfitością, zdrowiem i akceptacją.